Włochy 2007 – Dzień 3 – Neapol, Pompeje, Herkulanum
Ze względu na pociąg do Neapolu o 8:15 z Termini, wstajemy o 5:30. Niemcy śpią – o dziwo. Pakujemy się i na wpół przytomni docieramy do Termini.
Jeśli uważacie, że PKP się spóźnia – powinniście pojeździć Trenitalią. Zgodnie z rozkładem jazdy, nasz Regionale ma odjechać o 8:15 z peronu (binari) 16. Odchodzi z peronu 10 o 8:45. Na peronie spotykamy Anglików, upewniamy siebie wzajemnie, że to ten pociąg, oni przypominają nam, że bilety kasuje się w kasownikach na peronie. Wsiadamy i czekamy na odjazd. My jemy śniadanie, oni gadają, wagon nie ma przedziałów, więc wszystko słychać. Przez okno obserwujemy bezdomnego, który, w całości przykryty kocem, śpi na kamiennej ławeczce na peronie. Pilnuje go piesek, który raz na jakiś czas wstaje, przeciąga się, pije wodę z miseczki i z powrotem zapada w sen. W pewnym momencie zauważamy bielusieńkie skarpetki „bezdomnego” i stwierdzamy, że to jednak najprawdopodobniej turysta w oczekiwaniu na nowy dzień lub środek transportu.
Mniej więcej o 8:30, Anglicy nie wytrzymują i przychodzą do nas upewnić się co do planowanej godziny odjazdu. Upewniamy się wzajemnie po raz drugi i czekamy dalej. Cały czas schodzą się ludzie. Nie spieszy im się – widocznie ten pociąg ma planowe opóźnienie. Po pół godziny, kiedy zdążyliśmy się wściec z powodu niepotrzebnej pobudki o 5:30, pociąg leniwie rusza. 30-minutowe opóźnienie nie dziwi nikogo poza nami.
Do Napoli Centrale docieramy około 11:30, czyli z półgodzinnym opóźnieniem.
W Neapolu przesiadamy się w Circumvesuvianę (linia niebieska) – kolej podmiejską – do Pompejów. Jak mówi i rysuje nam pan w informacji, blisko stacji są 3 kempingi. Wybieramy Spratacusa. Jest dość tanio – około 9€ za 2 osoby i namiot. Toalety czyste – i tu lekki szok, bo po otwarciu pierwszej kabiny zamiast sedesu trafiam na tzw. małysza, czyli porcelanową dziurę w ziemi, na szczęście normalne toalety też są dostępne. Na kempingu mniej ludzi niż w Rzymie. Na wprost wyjścia mamy wykopaliska archeologiczne. Miła pani z obsługi, na prośbę xara, podłącza u siebie do prądu nasze komórki, akumulatory od aparatu i jakoś tak nam się spodobało, że bierzemy od razu dwa noclegi.
Po rozbiciu namiotu jedziemy do Herkulanum (Circumvesuviana, linia niebieska, przystanek Ercolano Scavi). Bilet wstępu do Herkulanum + Pompeje + pozostałe, mniej znane wykopaliska (jest ważny 3 dni) kosztuje:
- 20€ dorośli
- 10€ młodzież (<24 lat).
Pogoda dopisuje. Na niebie ani jednej chmurki, żar leje się z nieba, szybko zostajemy prawie bez wody i boimy się o udar. W Herculanum o cień bardzo ciężko. Na terenie wykopalisk czujemy się jak na patelni. Trochę nam to odbiera ciekawość i entuzjazm, ale jesteśmy twardzi, bo podobno ruiny w Herculanum są lepiej zachowane i ciekawsze niż w Pompejach (wg nas jest odwrotnie). Zapamiętamy:
- dom Neptuna i Amfitryty (Casa di Nettuno e Afitrite) – mozaiki na ścianach,
- dom z drewnianą ścianką działową (Casa del Tramezzo di Legno) – rzeczywiście ma drewnianą ściankę, coś na kształt parawanu,
- fontanna z wężem o 5 głowach – ze względu na to, że znajdował się w jaskini – odrobina cienia, uff!… Podobno obok miał być basen dł. 35m, ale nie stwierdziliśmy,
- dom Jelenia (Casa dei Cevi) – głównie dlatego, że nie mogliśmy go znaleźć
.
Następnym razem zwrócić uwagę na grafitti na ścianach – prawdopodobnie w domu Gemmy – „Apolinaris medicus Titi imperatori hic cacavit bene” – „Apolinariusz, lekarz cesarza Tytusa, zrobił tu dużą kupę”. Wiedzę tę zaczerpnęliśmy z przewodnika Włochy Południowe, Rzym z serii Globtroter. Bardzo pouczające
.
Po wyjściu z ruin kupujemy skandalicznie drogą, ale cudownie zimną wodę i jedziemy Circumvesuvianą do Neapolu.
W Neapolu kazano nam uważać na złodziei, wszystko trzymamy więc przy sobie. Uliczki są wąziutkie. Na nich toczy się całe życie. Ludzie grają w szachy, karty, dookoła jeden wielki targ ciuchów, podrób perfum, ozdób afrykańskich itp.
Nie mamy konkretnego planu zwiedzania. Idziemy, gdzie nas oczy poniosą. Z Piazza Garibaldi w Corso Umbert I, potem jakimś fotogenicznym zadupiem, dochodzimy do Corso Duomo, zaglądamy do bazyliki, potem Via Rufi z kościołem św. Mikołaja i bocznymi uliczkami do Via dei Tribunali. Jemy tam najlepszą pizzę w życiu w knajpce Sorbillo Antica Dal. Właściciel pizzerii się dorobił i obok starego lokalu wybudował nowy, ze świeczkami i ładnymi stołami. Decydujemy się zjeść w starej części. Przygotowanie pizzy zajmuje w sumie z wypiekiem (w piecu opalanym drewnem!) jakieś 5minut. Pan nas bardzo za to przeprasza. Pokazujemy mu, że jego knajpka widnieje w naszym przewodniku, on pokazuje nam zdjęcia na ścianie i mówi, że jego dziadek założył to miejsce i on kontynuuje tradycję. My nie znamy włoskiego, on nie zna angielskiego, a rozumiemy się doskonale. Koszt pizzy to około 4-5€. Polecamy.
Informacje praktyczne:
Kolej. W Neapolu są 3 dworce kolejowe Trenitalii:
- Napoli Centrale - przy Piazza Garibaldi – Dworzec Trenitalii – jest duży, odnowiony. Na ten dworzec wjeżdżają pociągi Trenitalii z Rzymu.
- Napoli Piazza Garibaldi – tak dla zmyłki. Też jest to dworzec Trenitalii. Mieści się w podziemiach Napoli Centrale. Stojąc tyłem do peronów Napoli Centrale szukać schodów w dół po prawej stronie. Kierować się drogowskazami. Obok jest metro. Dworzec trochę obskurny, ale wszędzie informacje po angielsku, wszystko czytelnie oznakowane. Komunikaty o odjazdach pociągów w 2 językach.
- Napoli Margellina – też dworzec Trenitalii. Umiejscowiony gdzieś w porcie. Wjeżdża na niego podobno tylko kilka pociągów.
Należy w tym miejscu zaznaczyć, że z Trenitalii korzysta się w Kampanii tylko po to, żeby dojechać do regionu, bądź się z niego wydostać. Po Kampanii przemieszcza się w zasadzie koleją podmiejską – Circumvesuvianą. Dworzec Circumvesuviany mieści się – dla odmiany – przy Piazza Garibaldi
Stojąc tyłem do peronów Napoli Centrale należy skręcić w lewo, iść korytarzykiem – aż do okienka informacji, kas i bramek Circumvesuviany. W informacji – co za ulga – siedzi człowiek, który, niezależnie od swojego wieku, mówi po angielsku. Wypytaliśmy go o kemping w Pompejach, powiedział jak dojechać, narysował na mapce dojście. Ludzie w kasach – nawet jeśli niekiedy mają problem z angielskim – są niezwykle mili, uczynni i życzliwi, czym nas ujęli od pierwszej chwili. Ale o tym będzie w następnych wpisach.
Bilety na Circumvesuvianę kupuje się w biglieteriach, w tabacchi albo w barach. Pytać o Unico Napoli – miejskie, albo Unico Campania – przy czym trzeba określić dokąd chcemy jechać, bo Kampania podzielona jest na 5 stref (fascia) i bilet dla każdej strefy kosztuje inaczej. Herkulanum to chyba 2 strefa, Pompeje – 3. Bilety Unico Campania obowiązują na wszystkie środki transportu.
Opłaca się kupować bilety dniowe, bo są tańsze niż 2 bilety jednorazowe.
Circumvesuviana ma kilka linii oznaczonych kolorami – mapka i rozkłady jazdy do dostania w informacji. Wszystko można tam tak łatwo załatwić, że aż nie ma, co pisać. Dla nas najbardziej przydatna była linia niebieska do Sorrento, bo mieszkaliśmy w Pompejach (na trasie do Sorrento).
W Pompejach są 3 kempingi - wszystkie przy torach Circumvesuviamy:
- Zeus – największy i najbardziej znany, opisany w przewodnikach. Leży tuż przy stacji Pompei Scavi, po lewej stronie. Wg przewodnika mają niezbyt czyste kibelki i obsługa niezbyt miła, więc poszliśmy dalej.
- Spartacus i Pompei – położone jeden obok drugiego, na sąsiednich posesjach przy Via Plinio. Z dworca trzeba wyjść w prawo, iść wzdłuż drogi obstawionej kramami z cytrusami i ruin po drugiej stronie, w dół, do placyku Piazza Marina Inferiori i za placem skręcić w lewo obok ocienionej winogronami restauracji – jakieś 10minut drogi od stacji.
Wykopaliska w Herculanum – przystanek Ercolano Scavi. Po wyjściu z kolejki należy iść za drogowskazami (skręcić w pierwszą prostopadłą do torów i iść cały czas prosto, aż do bramy wykopalisk.
Bilety: pojedynczy normalny kosztuje 11€, bardziej opłaca się kupić bilet 3-dniowy, obowiązujący w Herkulanum, Pompejach, Oplonti (stacja Torre Anunziata), Boscoreale – normalny kosztuje 20€, zniżkowy dla obywateli UE pomiędzy 18-24 rokiem życia, kosztuje 10€.
Przy kasie prosić o mapkę i przewodnik (darmowe – nie wiem, czemu sami nie dają).
Galeria zdjęć:
Tags: herculanum, neapol, pizza, pompeje
