Archive for the ‘Hiszpania’ Category

Hiszpania 2008 – dzień 11 – San Sebastian, Bilbao

wtorek, Wrzesień 2nd, 2008

Wstajemy rano chcąc zdążyć na busa do Bilbao. Z hostelu mamy strasznie daleko na stację. Wybieramy krótszą drogę, jednak ciągnie się ona ciągle pod górę. Ostatecznie przegapiamy 2 autobusy. Sprzedaż biletów w San Sebastian odbywa się obok prowizorycznego dworca-zajezdni. Patrząc na rondo z dworca po prawej stronie. Za podróż do Bilbao płacimy 19€ od głowy. Czas podróży – około godziny.

W Bilbao decydujemy się spędzić kolejną noc w autobusie do Barcelony. Kupujemy bilety na godzinę 22:30, do Barcelony mamy dojechać o 06:30. Cena biletów zawrotna – 41€ od głowy!

Wyruszamy zwiedzać miasto. Bilbao wygląda na małe miasto, w rzeczywistości jest jednak wysoce rozwinięte. Metro, kolejka w formie tramwajów, lotnisko, wifi na dworcu kolejowym. W mieście jest dużo ścieżek rowerowych, mnóstwo biegających i jeżdżących na rolkach ludzi. Bardzo dużo zieleni.

Błądzimy, policjant podpowiada drogę do muzeum Guggenheima. Ceny biletów – 12,5€ od dorosłego, 7,5€ od studenta. W każdy bilet wliczony jest audioguide, także po angielsku.

Duże wrażenie robi już sam budynek, mogłabym spędzić dużo czasu oglądając go po kolei ze wszystkich stron, a potem jeszcze raz i jeszcze. Dookoła budynku umieszczono kilka „eksponatów„, które w równej mierze przyciągają uwagę. Są to:

  • Puppy Jeffa Koonsa – olbrzymi pies z kwiatów,
  • Mother (Maman) Louise Bourgeois – olbrzymi pająk,
  • Fog Sculpture #08025 (F.O.G)  Fujiko Nakayi – rzeźba, której nie widać na pierwszy rzut oka, raz na jakiś czas nad basenem na tyłach budynku słychać pufff i w powietrze unosi się orzeźwiająca mżawka,
  • Red Arches Daniela Burena – nie sądziłam w zasadzie, że to eksponat, pomyślałam: „o, jaki mają fajny most!”

Pierwsze piętro muzeum podoba nam się bardzo. Niektóre dzieła sztuki wywołują u nas salwy śmiechu – rysunek koła na ścianie, a oni dorabiają do niego filozofię. Niektórych zupełnie nie rozumiemy, ale trudno odmówić im rozmachu – np. wystawie The Matter of Time (La materia del tiempo) Richarda Serry, inne na długo zapadną nam w pamięć – np. Instalacja dla Bilbao Jenny Holzer, po której stałam się fanką autorki, jeszcze inne będą się śnić po nocach – np. Retrospective Juana Munoza.

Piętro drugie jest długie, mieści w większości wystawę prac surrealistów z naciskiem Dalego, którego nie jesteśmy fanami. Słuchamy wykładów na audioguidzie, ale zaczynają nas nudzić. Piętro trzecie ledwo przechodzimy.

Do muzeum nie wolno wnosić aparatów, a szkoda bo tematów do fotografii jest mnóstwo. Ogólnie muzeum jest bardzo dobrze przygotowane, również od strony technicznej. W holu wejściowym darmowe przechowalnie bagażu, sklep, restauracja. Można włączyć Bluetooth w telefonie i dostaniemy za darmo aplikację prezentującą muzeum.

Niewiele czasu zostaje nam na zwiedzanie miasta i lecimy na dworzec.